podróże,

Przypływy i odpływy w Blackpool

Położenie tuż przy Morzu Irlandzkim sprawiło, że Blackpool (150 tys. mieszkańców) jest jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc wczasowych w całej Wielkiej Brytanii. Miasto oferuje całą masę atrakcji, z których najważniejszą jest rozświetlona milionem żarówek przez 3 miesiące główna ulica, ale o tym napiszę w następnym poście.

Oczywiście znaczna większość atrakcji jest płatna, ale jedna rzecz na pewno nie podlega żadnej opłacie – morze. I chociaż odradzam orzeźwiającą kąpiel (woda jest zanieczyszczona przez paliwa, oleje i inne toksyczne substancje), to najpiękniejsza atrakcja miasta. Szczególny urok morzu nadają przepływy i odpływy, które pojawiają się kilka razy dziennie. Przy odrobinie szczęścia można wybrać się na spacer po plaży, która może mieć nawet 500 metrów!

Sztucznie(?) uformowane skałki przy Gynn Square do złudzenia przypominają skaliste wybrzeża gorących, nadmorskich okolic.

Warto wspomnieć o trzech deptakach – północnym (najdłuższym), centralnym i południowym, na których znajdują się bary i miejsca rozrywki (najbardziej okazała atrakcja to diabelski młyn). Za mną znajduje się ten pierwszy, chyba najbardziej skromny, jeśli chodzi o atrakcje.

Morze jest piękne, ale nie można zapomnieć także o tym, że równie potężne. W Blackpool, gdzie przypływy zdarzają się kilkukrotnie w ciągu dnia, policja stara się patrolować teren możliwie często. Czasem jednak nie udaje się zapobiec tragedii.