podróże,

Pierwsze dni w Brazylii, czyli co, jak i dlaczego?

Dzień dobry! A może lepiej bom dia – przecież od jakiegoś czasu jestem w Brazylii! I uwierzcie, że mnie samemu ciągle trudno jest uwierzyć, że Polska znajduje się jakieś 10 tysięcy kilometrów stąd. O ile mieszkając na lądzie i nie widząc oceanu na co dzień może nie odczuwa się tak bardzo tej odległości, tak tryb życia tutaj jest… nieco inny i ciągle przypomina mi o tym, że nie jestem „u siebie”.

img_7144

Jak to się w ogóle stało, że tu jestem? Odpowiedź może i nie jest wyczerpująca (bo nie jest), ale też bardzo prosta – w czerwcu zdecydowałem się w końcu poświęcić wszystkie swoje oszczędności i kupiłem bilet (w jedną stronę) na wrześniowy lot do Ameryki Południowej. Tyle. Nawet nie miałem wtedy chwili, by skakać z radości z nadchodzącej wycieczki życia, bo był to akurat czas ostatnich egzaminów na uczelni, kończenia pisania pracy licencjackiej i wszelakich innych rzeczy, które uwielbiają się na siebie nakładać :)

img_20160929_134754

img_7185

Lubię wielkie miasta, ale myśl o życiu w Rio de Janeiro lub São Paulo, gdzie liczba mieszkańców przekracza odpowiednio 6 i 11 milionów, lekko mnie przytłaczała. Poza tym, lepiej się żyje, mając blisko znajomych. A tych poznanych w Portugalii podczas Erasmusa mieszka w Belo Horizonte kilku. I szczerze powiedziawszy – bez ich pomocy już na starcie (kiedy to mój bagaż postanowił sobie nie dolecieć) byłoby mi znacznie trudniej. Ale skoro zamartwianie się zostawiłem w Polsce, a przywiozłem ze sobą mnóstwo pozytywnego myślenia, wszystko się jakoś ułożyło i po trzech tygodniach życia mieszkam z super ludźmi, uczę angielskiego i codziennie odkrywam miasto.

img_20160929_134945

img_7133

Jeżeli chodzi o Belo Horizonte (lub BH, bo Brazylijczycy, zwłaszcza ci tutaj, kochają wszystko skracać), nie jest to miasto zbyt turystyczne, ale to pierwsze brazylijskie miasto, w którym przyszło mi żyć, więc mam zamiar zwiedzić tu wszystko, co tylko się da :) Moje pierwsze dni spędziłem na kręceniu się wokół Praça da Liberdade (Plac Wolności), gdzie znajduje się kilka darmowych muzeów, stąd też wiele zdjęć w tym wpisie pochodzi z tego właśnie miejsca.

img_7139

img_7129

img_7148

Co do samego bloga – coś, co było małym blogspotowym eksperymentem podczas Erasmusa w Portugalii, teraz mogę nazwać jednym z większych projektów, które chce tu realizować – oczywiście w granicach moich możliwości. Przepraszam was za długą, ośmiomiesięczną przerwę, podczas której blog niemalże umarł. Wracam jednak z nową energią i zapałem do pracy i mam nadzieję, że ktoś będzie chciał czasem poczytać o moim życiu. Wciąż mam mnóstwo zdjęć i filmów z poprzednich podróży, które szkoda mi zostawiać samotnie na dysku, więc być może doczekacie się tu też #throwback tekstów. Życzcie mi powodzenia. Albo lepiej… boa sorte! :)

img_7117

img_7183

img_7096

 

A więc… kto chce pocztówkę? :))

Follow my blog with Bloglovin